niedziela, 16 czerwca 2013

scenariusz 33 część 2

EJ TY! TAK TY!
WIEDZ, ŻE JEŻELI TO CZYTASZ JESTEŚ ZAJEBISTYM CZŁOWIEKIEM!



F: Niezupełnie.
N: (chce odsunąć rękę)
F: (bierze ją jeszcze mocniej)Teraz tak.
Chwilę potem...
F: (wyciąga telefon)
N: Po co ci telefon?(pije)
F: Chcę mieć jakąś pamiątkę z tego dnia.
N: (chowa twarz w dłonie)Nie.
F: No proszę. Jeżeli ja ci zrobię to ty będziesz mogła mi.
N: Nie.
F: (siada obok niej)
N: Nie.
F: (gilgocze ją)
N: (śmiech)Przestań!(przez przypadek ją uderza)
F: To bolało.(trzyma rękę na policzku)
N: (próbuje ukryć rozbawienie)Przepraszam...ja...
F: Focham się na ciebie.(odwraca się do niej tyłem)
N: Nie przesadzaj. Nie fochaj się.
F: ...
N: Mogę coś zrobić?
F: No sam nie wiem...
N: Proszę...
F: Będziemy udawać parę.(obraca się)
N: (udaje)Przepraszam cię kotku, aż tak cię boli?(głaszcze go po policzku)
F: Trochę...
Później...
N&F: (śmiech)
F: (rozbawiony)No dobrze, ale już ostatnie.
N: (robi mu zdjęcie)Ładnie wyszedłeś.(uśmiech)
F: (niespodziewanie jej też robi)Ty też.(uśmiech)
N: Ej! Masz to skasować.
F: Nie mam takiego zamiaru.(uśmiech)
N: Jeżeli chcesz mieć zdjęcie potwora to robisz to na swoją odpowiedzialność.
F: Potwora to ty masz w telefonie.(uśmiech)
N: Z tym się zgadzam.(uśmiech i patrzy na zegarek)Musimy już wracać.
F: Niedawno przyszliśmy.
N: Godzinę temu.
F: Nic nam nie zaszkodzi jeżeli pobędziemy tu jeszcze chwilę.
N: (chce coś powiedzieć, ale uśmiecha się słysząc piosenkę Passenger: Let her go)Nie...
F: Coś się stało?
N: Słyszysz tą piosenkę?(uśmiech)Bardzo ją lubię.
F: (wstaje i wystawia rękę)Czy mogę cię porwać do tańca?
N: Zwariowałeś? To miejsce publiczne.
F: I co z tego?
N: To z tego, że nie chcę...
F: Ale ja chcę.
N: (patrzy na niego niepewnie)No dobrze.(wstaje, przytula się do niego i razem z nim tańczy powoli)Zdajesz sobie z tego sprawę, że wszyscy na nas patrzą?
F:Zdaje sobie z tego sprawę. I mało mnie to obchodzi.
N: Naprawdę jesteś w stanie, aż tak się dla mnie poświęcić?
F: Tak.
N: Jeżeli nie chcesz to nie musisz.
F: Masz rację, nie muszę, ale chcę.
N: Z tobą nie da się negocjować.
F: Zauważyłem.(uśmiech)
N: (uśmiech)
Koniec piosenki.
W: (klaszczą)
F: Teraz możemy już iść.(uśmiech)
DA.
F&N: (wchodzą)
N; To był naprawdę miły dzień. Dziękuję ci za wszystko.(przytula go)
F: Nie masz za co.(uśmiech)To ja powinienem tobie podziękować.
N:(uśmiech)Do zobaczenia.(idzie na górę)
F: (uśmiech)Pa.
Później w pokoju Niny i Amber.
N: (czyta książkę)
A: (wchodzi)O Nina.(uśmiech)Przebierz się muszę cię gdzieś porwać.
N: Ale gdzie?
A: Dowiesz się później, a teraz złaź z łóżka, bo czeka cię przymiarka ciuchów.(uśmiech)
30 minut potem...
N: Jak wyglądam?
A: Bajecznie.(uśmiech)
N: W końcu powiesz mi gdzie idziemy?
A: Za chwilę teraz chodź.
Podwórko (jest koło 19) koło DA.
N: Powiesz w końcu gdzie idziemy?
A; Bądź cierpliwa. Teraz zamknij oczy.
N: Chyba postradałaś zmysły.
A: Zaufaj mi.
N: okey...(zamyka)
A: (prowadzi ją)
Kilka minut potem...
N: Daleko jeszcze, bo więcej już nie...
A: (przerywa jej)Otwórz oczy.
N: (otwiera i widzi przyozdobiony stolik z lampkami i Fabian'a trzymającego bukiet róż)Fabian?
A: (uśmiech)To ja was zostawiam.(odchodzi)
N: (podchodzi bliżej)Czy to wszystko dla mnie?
F: I tylko dla cb.(uśmiech i wręcza jej kwiaty)
N: One są cudowne dziękuję.(uśmiech)
F: (uśmiech)To dopiero początek.(wyciąga gitarę)
N: Po co ci to?
F: zaraz zobaczysz.(śpiewa piosenkę ,,Lego House'')
Koniec piosenki.
N: Czemu powiedziałeś mi, że nie umiesz grać?(uśmiech)
F: Jakoś tak.(uśmiech)
N: (uśmiech)
F: To dopiero początek. (włącza piosenkę OneRepublic: If i lose myself bierze Ninę za rękę i tańczy)
N: Moja piosenka.(uśmiech)
F: Od dzisiaj będzie już nasza.



No i koniec! Komentować proszę :)





Wild and Beauty

sobota, 15 czerwca 2013

Mabian...TTToTTT



Czy wy widzicie to co ja?!
Fabian całuje się z Marą!

Kiedy to wczoraj wieczorem zobaczyłam dosłownie się rozryczałam jak małe dziecko T.T Nie wierzę ja scenarzyści mogli to zrobić! Prawie przez pół nocy płakałam kiedy zobaczyłam to zdjęcie. Przez 2 sezony Fabian uganiał się za Niną, a teraz? Chodzi z Marą! tak samo dlaczego Jerom cały czas ubiegał się o Marę skoro i tak połączyli go z Joy?! To wszystko jest już mocno przegięte. Mówili nam, że pod koniec 3 sezonu Amber i Nina powrócą. Niestety to kłamstwo. Nie wiem co by się stało gdybym wczoraj nie weszła na bloga Sapphire. Najprawdopodobniej żyłabym w tej ciągłej niewiedzy. Piszcie w komentarzach co o tym wszystkim sądzicie.

Wild and Beauty  

niedziela, 9 czerwca 2013

Scenariusz 33 część 1 + Pomocy!

Na początku mam do was małą sprawę. Przez ten cały koniec roku szkolnego chce podgonić oceny gdyż przynajmniej w tym roku mam zamiar zdobyć pasek. Po drugie nie mam weny i to mnie dobija. Na blogu Patrycji nie mam pojęcia kiedy dodam następny rozdział, bo nie mam weny. Po prostu szlak mnie może trafić! Potrzebuję waszej pomocy. Chcę zmienić nazwę użytkownika w googlach lub na bloggerze, ale nie wiem jak! Błagam pomóżcie mi.

K: Teraz występ naszej ostatniej osoby. Gronkie brawa dla Lucas'a Kress'a.
W: (klaszczą)
Lu: (śpiewa piosenkę Hurts:Blind)
Koniec piosenki.
K: To był mocny występ. Teraz jury uda się na naradę.
Lu: I co powiecie?(uśmiech)
N: Powiem, że było świetnie. (uśmiech) A ty skarbie co sądzisz?
F: Gratulacje.(sztuczny uśmiech)
Lu: Nino możemy na chwilę porozmawiać?
N: (patrzy na Fabian'a)Okey.(odchodzi z Lucasem)
Dalej.
N: No więc o co chodzi?
Lu: Chciałem ci powiedzieć, że jesteś ładna.
N: Tylko tyle?
Lu: W zasadzie...to nie.(zbliża się żeby ją pocałować)
N: (wali go z płaskiego)Ogarnij się gościu!(odchodzi)
F: Nino co się stało?(próbuje ją zatrzymać)
N: (omija go)
Lu: (podbiega do Fabian'a)Nino!
F: Ty idioto.(idzie za nią)
Chwilę później...
N: (siedzi na ławce)
F: (podbiega)Tu jesteś. Szukałem cię.(siada obok niej)
N: Gdzie on jest?
F: Został w mieście.
N: Idziemy jeszcze gdzieś czy...
F: Chciałbym cię jeszcze wyciągnąć na milkshek'a.(uśmiech)
N: (uśmiech) Chciałbyś czy chcesz?
F: (wstaje i wystawia rękę)Chcę.
N: (kładzie swoją rękę na jego i wstaje)Nie mam siły odmówić.(uśmiech)
W jakiejś knajpie.
F: Jaki chcesz smak?
N: jakikolwiek.
F: W takim razie ty usiądź, a ja za chwilę przyjdę.(idzie)
 N: (siada i dostaje sms'a),,Jak tam na randce?Amber''(odpisuje),,To nie randka tylko spotkanie już ci mówiłam...''
F: (przychodzi z jednym dużym milkshak'iem i dwiema słomkami)Proszę.(uśmiech i siada na przeciwko niej)
N: Chyba pomyliłeś zamówienia.
F: Nie tym razem.(uśmiech)
N: I, że my mamy razem z tego pić?
F: Dokładnie.
N: W takim razie dzięki, ale...nie.
F: Przez jeden dzień chociaż bądźmy razem. Co ci szkodzi? (uśmiech)
N: (wplątuje swoje palce w jego)O to ci chodziło?


No wiem, wiem masakra ;/ Dodałam zakładkę ,,Rozmowa z postacią''. Polecam!


Wild and Beauty

środa, 5 czerwca 2013

APEL!!

Na samym początku chciałam was przeprosić, ale nie dodam dziś scenariusza po prostu mam zabiegany tydzień. Pewnie wiecie jak to jest. Otóż się dziwicie czemu akurat ''apel''. Sprawa jest prosta i krótka. Słyszeliście o tym filmie HOA ,,Dotyk Ra''? Podobno na tym serial się już skończy. Jestem tym ogromnie zawiedziona jak pewnie większość z was. Głównie chodzi mi o to, że na paru blogach zauważyłam (nie wymienię jakich) że administratorki piszą coś w  stylu ,,Nie jaram się już HOA.'' ,,Wolę już 1D, bo w HOA się już nic nie dzieje.'' NO WEŹCIE LUDZIE SIĘ KU*RWA OGARNIJCIE! Przepraszam, ale czasami jak coś mocno mnie wkurza potrafię być wulgarna. Nie o to chodzi, że mam coś do 1D. Tylko, że te osoby uważały się za fanki Tajemnic domu Anubisa. One nawet nie mają prawa się tak nazywać. Dążę do tego, że fan to osoba, która kocha serial po mimo wszystkie ułomności. Kocham ten serial nawet wtedy kiedy odeszła Nathalia Ramos i Ana Mulvoy Ten z ekipy. Nawet wtedy kiedy Fabina zerwała. Nawet nawet, gdy oni już do siebie mają nie powrócić. Nawet kiedy, gdy powstała Jeroy, czy ma powstać Mabian (Fabian+Mara). Uwielbiam House of Anubis odkąd pierwszy raz to obejrzałam. Sądzę, że wy też uwielbiacie ten serial pomimo, że Peddie zerwała, że Alfie i Willow chodzą. Już powoli mam dosyć zachowania takich osób co na wieść, że Patrcia i Eddie zerwali to przestaje to oglądać. Kocham Tajemnice domu Anubisa i jestem z tego dumna! Mam w dupie, że inni już tego nie lubią. Najwidoczniej chcieli się czymś tylko zabawić na dłuższą metę... Tak jak niektórzy faceci. Może uważacie, że przesadzam, ale już dawno miałam to napisać. Tylko chciałam sprawdzić ile osób będziesz, aż tak głupich, że napisze coś takiego u siebie na blogu. Najwidoczniej dużo. Chcę wam uświadomić to, że zanim to napiszecie zastanówcie się 2 RAZY! Taką głupotą możecie złamać nie tylko serce, ale także świadomość, że potrzebujecie czegoś do zabawy. Na początku jaracie się tym jak najęci, a potem macie to bardzo głęboko...nawet głębiej niż rów mariański. Morał z tego krótki- Kocham HOA ponad wszystko i jest mi z tym zajebiście. Może uważacie, że przesadzam, ale to wasza opinia nie moja. Piszcie pod komentarzami co uważacie. Jestem ciekawa co o tym sądzicie.


Wild and Beauty

niedziela, 2 czerwca 2013

4 Opowiadanie by Wild and Beauty

No hej. Na początku chciałam wam (trochę rychło w czas) życzyć wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! Miałam już wczoraj coś dodać, ale wujek robił nam coś z komputerem, a potem się tak stało, że w ogóle nie działał  -,- Od razu uprzedzam, że nie wiem kiedy pojawi się scenariusz lub opowiadanie. Jutro jest u nas dzień dziecka ze szkoły, więc nie ma lekcji! Woo hoo! A we wtorek jadę do Sandomierza na cały dzień. Masakra. Dobra, dobra nie będę was zanudzać moimi bezsensownymi opowiastkami :) Chciałam wam jeszcze podziękować za 5 komentarzy przy ostatnim scenariuszu. Snookie dzięki, że aż tak ci się podobają moje scenariusze :) Ogólnie jestem wszystkim bardzo wdzięczna, że byliście ze mną od marca aż do teraz.

  Nina Martin szła właśnie krętymi uliczkami Londynu rozmyślając nad sensem tego zdarzenia. Przez przypadek nie mogła go spotkać, co nie? Może to było zwykłe zrządzenie losu, lub przeznaczenie. Tak czy siak bardzo za nim tęskniła. Co będzie potem? Ta myśl cały czas krążyła po głowie Amerykanki. Bardzo chętnie by się jej teraz pozbyła, ale nie mogła po prostu nie mogła. Pomyśl. Po paru dobrych latach spotyka jego-Fabiana. Swoją pierwszą i jedyną miłość z którą przeżyła piękne i niezapomniane chwile, których nie zapomni już do końca.
-Zadzwonię do niego.-powiedziała do siebie cicho tak aby nikt jej nie usłyszał. Wyciągnęła telefon miała już wykręcać numer. ,,Nie rób tego, bo wyjdziesz na desperatkę.''Skarcił ją wewnętrzny głos. Przecież to co wydarzyło się między nimi to nie była najzwyklejsza rzecz jaką można robić codziennie lecz coś spontanicznego, niezwykłego w ich życiu. Poddała się chowając tym samym telefon. Gdzieś w oddali zobaczyła brązową, drewnianą ławkę. Po około 2 godzinach chodzenia nie miała już siły na nic. Swoimi resztkami sił powoli dobiegając do upragnionego odpoczynku dostrzegła wysokiego bruneta, koło którego stała jakaś szatynka. Wyglądali jakby się kłócili? Jednakże po chwili już było widać, że atmosfera między nimi się złagodziła. Chłopak przytulił ją i pocałował we włosy. Na twarzy dziewczyny zagościł szczery uśmiech.
-To niemożliwe...to nie on...-mówiąc to do siebie próbowała w to uwierzyć. On nie mógłby jej tego zrobić. Przecież nie chciałby jej zranić.  Da się to wszystko racjonalnie wyjaśnić. ,,O tej porze powinien być w pracy.'' Pomyślała i wyciągnęła tym samym swojego iPhon'a z kieszeni. Wybrała do niego numer. Jest sygnał. Czekając, aż odbierze patrzyła na chłopaka stojącego nieopodal niej. Jedynie kątem oka spojrzał na swoją komórkę i odłożył ją. Nina widząc to szybko odbiegła od tamtego miejsca. Nawet jeżeli była cholernie zmęczona to nie miała już siły patrzeć na niego jak zadaje jej ból.

***

    Było już późne po południe. Niebieskooka przygotowałaby się już na upragnione spotkanie z Anglikiem. Zamiast tego była u siebie w domu. Siedziała skulona na kanapie i wpatrywała się w pustą przestrzeń. Ile już czasu minęło? Nie wiedziała. Nie interesowało ją nic. Chciała teraz zostać sama. Z jej telefonu dobiegła charakterystyczna melodyjka. Wiedziała, że to on próbuje się do niej dodzwonić. Chwilę potem  usłyszała dźwięk, który wydobywał się z drzwi: ding-dong, ding-dong. Sądziła, że to nie może być Fabian. Podeszła. Otworzyła. Ujrzała znów jego.
-Co ty tutaj robisz?- w jej głosie nie można było usłyszeć żadnych emocji ani radości, smutku, euforii. Nic...
-Przecież przyszedłem po ciebie.-mówiąc to podszedł bliżej. Ona zamiast zostać na  miejscu odsunęła się krokiem w tył.
-Wyjdź. Teraz.-mówiąc to akcentowała każdą pojedynczą literę. Jakby miała opowiadać osobną historię.
-Co się stało kotku?-znów się przybliżył chwytając ją za nadgarstek tak aby nie mogła się wyrwać.
-Nie. Nazywaj. Mnie. Tak!-każdy następny wyraz mówiła głośniej tak,  że ostatni wykrzyczała. Chciała się wyrwać z jego stalowego uścisku. Nie wiedziała, że od czasów liceum stał się taki silny.
- Puszczaj mnie do cholery Fabian!-krzyknęła i wyrwała się mu.
-Okey, co jest z tobą nie tak?!
-Ze mną?!-krzyknęła-To nie ja szfędam się po parku kiedy mam być w pracy! To nie ja po przespaniu się z tobą zdradzam cię z kimś! To nie ja daję ci nadzieję, że możemy być znów razem!-była już bliska łez. Odwróciła się na pięcie i lekko popłakując podążyła do kuchni. Patrzył na nią. Jak się rozkleja. Kiedy ją taką widział coś w nim pękało. Do szału doprowadzało go to, że to była jego wina.
-Nino...-zaczął spokojnie-to...nie tak jak myślisz.-podszedł bliżej.
-A jak mam myślić?!-gwałtownie się obróciła. Jej twarz była cała zapłakana.
-To...była moja kuzynka i...ja się z nią kłóciłem, bo...-tu westchnął-poszedłem niedawno z jej narzeczonym do baru. Trochę się zasiedzieliśmy. Oboje się upiliśmy, ale on bardziej. Podeszła do nas jakaś dziewczyna. Braddy(narzeczony kuzynki Fabian'a) um...ten...poszedł z tą dziewczyną do łazienki i...-tu urwał, nie miał już siły mówić dalej. Było mu wstyd. Spuścił głowę i wpatrywał się w swoje stopy. Trwało to mniej więcej 2 minuty.
-Fabian...-powiedział. Zielonooki na sam dźwięk swojego imienia przeniósł spojrzenie na twarz Amerykanki.
-Czy-czy to prawda?-spytała pociągając nosem.
-Tak.-rzekł cicho.
-Czemu nie odebrałeś odemnie telefonu?
-Myślałem, że to mój szef. Nie wiedziałem, że to ty. Przysięgam.-spojrzał jej w oczy były takie hipnotyzujące, zapierające dech w piersiach. Nie mógł się im oprzeć. To one wprowadzały go w ten stan. Mógł zrobić co tylko chciała.




Wyrażać swoje opinie.




Wild and Beauty