środa, 21 sierpnia 2013

Scenariusz 47

Na samym początku przepraszam, że nie odpowiedziałam na nominację. Miałam drobne kłopoty z komputerem, ale teraz jest już wszystko okey i jeszcze dziś spróbuję dodać notkę o Libster Award^^ Oby wam się spodobało.




N: Ha! Sam się przyznałeś!
F: I ty też!
N: Ugh...Mów.
F: Powiem ci później. Kiedy do mnie przyjdziesz.
N: Albo teraz albo w ogóle.
F: Teraz. Tylko...może usiądźmy.
N&F:(idą w stronę ławki, a potem siadają)
N: Więc?
F: Na samym początku chcę ci powiedzieć, że to ona całowała mnie, a nie ja ją.
N: ...
F: Okey...(bierze głęboki oddech i bierze ją za ręce)
N: (jej serce zaczyna coraz szybciej bić)
F: zawaliłem sprawę. Wiele razy. Przyznaję się do tego całkowicie. Raniliśmy siebie bezustannie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z konsekwencji. Kłótnie towarzyszyły nam na każdym kroku. Nie ważne co się działo i tak sobie wybaczaliśmy. Lecz...wszystko am swoje granice. Bardzo długo się nad tym zastanawiałem. Bardzo, bardzo długo. W końcu podjąłem decyzję. Chcę żebyśmy zostali przyjaciółmi.

W tym momencie serce dziewczyny stanęło na chwilę.  Nie spodzieawała się takiego obrotu akcji. Zachowania Fabiana tym bardziej. Jej oczy zaczęły robić się szkilste, a na twarzy malowała się rozpacz, smutek...Nigdy by nie pomyślała, że to może się stać. A jednak. Wiedziała, że sobie na to zasłużyła. To jest tylko i wyłącznie moja wina. Powtarzała bezradnie wewnątrz siebie próbując uwierzyc we własne kłamstwo. Nie udało się. Delikatnie wyślizgnęła ręce z dłoni bruneta. Z jej oczy popłynęła pojedyncza łza, a za nią kolejna i kolejna...
-Przepraszam...-szepnęła zasłaniając dłonią usta i pośpiesznie wstała. Ruszyła przed siebie. Biegła do...właściwie dokąd? Nie mogła sobie odpowiedzieć, bo nie wiedziałą. Chciała uciec. Uciec od tego wszystkiego. Nie miała już siły dłużej z tym walczyć. Ciągły brak poczucia bezpieczeństwa, ukrywanie swojej przeszłością, bycie pod ''ostrzałem''  wielu osób. Przecież mogła wyjechać, nic ani nikt ją tu nie trzymał. Przeciwnie. Fabian. To on sprawił, ze młoda Amerykanka zaczęła wierzyć w prawdziwą miłość. Dzięki niemu niebieskooka spostrzegała świat w bardziej żywszych barwach. Co jeśli los to wszystko zaplanował? Może to on jest sprawcą tych wszystkich momentów? Jeżeli tak to oznaczało, iż była tylko zabawką. Los się nią zabawił i potem zostawił. To dokładnie tak samo jakbyś zaufała komuś bezgranicznie, dałabyś mu wszystko co masz, nawet najcenniejszy skarb na ziemi-swoją miłość, a on pewnego dnia powiedziałby do ciebie: ''Spakowałem twoje rzeczy kiedy byłaś w pracy. To koniec.''. Jednak nie. Ona była w gorszej sytuacji. Dotarła do miejsca, którego dotąd nie widział. Na niebie zaczęły zbierać się czarne chmury. Zbytnio się tym nie przejęła. Płacz tłumił każdy napotkany dźwięk. W końcu upadła pod drzewem nadal szlochając. Wszystko było dobrze do momentu kiedy zaczęła się burza-więcej: istna bitwa na niebie. Dwie burzowe chmury, które nadchodzą ze wschodu i zachodu, pioruny pprzecinające niebo. Tego nie dało się nie usłyszeć. Przerażona dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Teraz jej powieki zrobiły się ciężkie, a jedyne co teraz zobaczyła przed sobą to ciemność.

Parę godzin później DA.
A: (wchodzi do salonu)
T: Obudziła się?
A: Jeszcze nie.(siada na kanapie)
F: (wchodzi)Amber gdzie Nina?
A: U siebie w pokoju.
F: (chce wyjść)
A: Nie idź tam!
F: Dlaczego?
A: Bo...umm...ona śpi.(kłamie)
F: Naprawdę?
A: T-tak jasne.(sztuczny uśmiech)
F: (biegnie na górę)
A: Fabian!(biegnie za nim)
Przed pokojem.
F: (próbuje wejść)
A: (zatarasowuje mu drzwi)Nie wchodź tam!
F: Dlaczego?!
A: Nie budź jej, bo...będzie potem chodziła zła.
F: (nie przeszkadza mi to)
W środku.
N: (siedzi na łóżku z laptopem)
F: (przytula ją)Przepraszam cię. Strasznie się martwiłem.
N: (uwalnia się z uścisku)Kim jesteś?


Nie spodziewaliście się czegoś takiego co?^^ O kurde...krótki wyszedł :( Nie jesteście źli? Oby...Tak, więc Nina straciła pamięć przez co będzie niedługo więcej momentów Fabiny^^ Może ktoś zada pytanie do bohatera?^^

Następny scenariusz za tyle ile zdołacie czyli dużo!^^




Wild and Beauty

niedziela, 18 sierpnia 2013

Scenariusz 46

Na lotnisku.
N: (przytula Lisę)Będę tęsknić.
Li: Ja też.(uśmiech)
A: A ja?(uśmiech)
Li: Za tobą najbardziej.(śmiech)Pozdrów Fabiana.
N: Może?(uśmiech)
Li: Tak na serio.(uśmiech)
N: No okey.(uśmiech)
Li: Pa.(macha na pożegnanie i odchodzi)
A: Musi tu częściej przyjeżdżać.
N: Zdecydowanie.(uśmiech)
Po obiedzie dyżur Fabiana.
N: (wchodzi)Przepraszam cię, że sam musiałeś to robić.
F: Nic nie szkodzi.
N: (bez słowa zaczyna zmywać)
F: Wiem, że...jesteś na mnie wściekła, ale...proszę. Chcę z tobą porozmawiać. Tak na spokojnie.
N: Nie mogę. Muszę...przygotować się do występu, spakować na jutro i...ten...umm...
F: Proszę znajdź dla mnie czas. Obiecuję, że przez to...wszystko sobie wyjaśnimy.
N: Dobrze...o której?
F: O 19 u mnie.
Cisza.
F: A ten...bo...znaczy...mam na myśli czy otworzyłaś ten list ode mnie?
N: Jeszcze nie...
F: ...
N: Ał.(przeciera oko)
F: W porządku?
N:Nie wiem. Chyba coś mi wpadło do oka.
F: Czekaj. Pokarz.(nachyla się nad nią i patrzy jej w oczy)
N: Widać coś?
F: Tak. Masz piękne oczy.(zbliża się do niej)
A: (wchodzi)siemka!
F&N:(odskakują od siebie)
A: Przeszkodziłam wam?
N: W zmywaniu naczyń?(śmiech)
A: Przed chwilą widziałam tu co innego.
N: ...
F: ...
N: Muszę iść.(wychodzi)
Występ.
O: Ostatni występ należy do Niny Martin.
N: (wchodzi i śpiewa to)
Koniec piosenki.
Na: Możesz sobie pogratulować.(uśmiech)
N: Dzięki.
Na: Proszę.
F: (podchodzi)Cześć Nino.
Na:(chce do niego podejść)
N: (Zatrzymuje go)Nathan...nie...
Na: Ale przecież...
N: Odejdź.
Na: Co, al...
N: (przerywa mu)Nathan...
Na: (odchodzi)
N: O co ci chodzi?
F: Chciałem przyjść. Cię zobaczyć...(chce ją wziąść za rękę)
N: (odsuwa jją)Przecież masz moje zdjęcie w telefonie.
F: To nie to samo...
N: (patrzy mu w oczy)Powiedz prawdę.
F: Właśnie to robię.
N: Daruj sobie okey?(chce odejść)
F: (łapie ją za nadgarstek)Nie.
N: Mara tu jest.
F: (puszcza ją i rozgląda się)
N: (odchodzi)
F: Nigdzie je...(zauważa, że nie ma Niny)Kurde.(widzi ją w oddali i rusza w jej kierunku)
W końcu ją dogania i odwraca.
F: Czemu to zrobiłaś?
N: ...(odwraca się  chce iść)
F: (znów ją zatrzymuje)Poczekaj.
N: Wstydzisz się nas.
F: Wiesz, że to nie prawda.
N: Zapomniałabym nie ma ''nas''. Skoro tak nie jest to dlaczego od razu mnie puściłeś?
F: Bo...myślałem, że będzie z nią Joy.
N: Jasne. (odchodzi)
Na zewnątrz.
F: Poczekaj!
N: Daj mi święty spokój!
F: Mamy coś do obgadania.
N: Nie, nie mamy.
F: Masz zamiar odwlekać ten temat?
N: Tak!
F: Nie!
N: Tak!
F: Nie!
N: Nie?!
F: Tak!


Przepraszam jeżeli wam się nie podoba, ale następnym razem się postaram! Komentujecie jeżeli możecie, bo w następnym scenariuszu będzie opowiadanie powieszane z scenariuszem^^Jeżeli możecie zadawajcie pytania bohaterom^^Przepraszam za dodanie 3 tych samych scenariuszy!



Wild and Beauty

sobota, 17 sierpnia 2013

Versatile Blogger Award

Zostałam nominowana przez Patricię  z bloga: Tajemnice domu anubisa za co dziękuję^^



~~~~~~~~~~~~~~
Nominowany powinien''
Podziękować nominowującemu blogowi.
Pokazać nagrodę na swoim blogu.
Ujawnić 7 faktów o sobie.
Nominować 10 blogów, które jego zdanie na to zasługują.
Poinformować o tym fakcie autorów.
~~~~~~~~~~~~~~
Moje Fakty:
1. Kiedy miałam 2 lata wypiłam podpałkę do grilla, bo myślałam, że to orenżada^^I wylądowałam na tydzień do szpitala.
2. Zginęło u nas 5 kotów z niewyjaśnionych przyczyn.
3. Kiedy jestem sama w pokoju robię do lustra dziwnee miny^^
4. Umiem robić falę brzuchem.
5. Na lewym nadgarstku mam napis ''FF'' co oznacza Fabina Forever.^^
6. W jednej z moich szafek mam całe 2 drzwiczki poobklejane różnymi naklejkami.
7. Nie nawidzę zapachu papierosów, bo mój dziadek zmarł właśnie przez nie.
~~~~~~~~~~~~
Blogi, które nominuję:
1. fabinastoriesby-patrycja.blogspot.com
2. housee-of-anuubis.blogspot.com
3. houseofania.blogspot.com
3. anotherstoryofnina.blogspot.com
4. scenariusze-houseofanubis.blogspot.com
5. fabinaandsibunalove.blogspot.com
6. dalsze-losy-hoa.blogspot.com
7. scenariusze-house-of-anubis-by-ola.blogspot.com
8. life-as-nina.blogspot.com

Tak wiem miało być 10, ale nie mam za bardzo czasu. Scenariusz jutro^^


Wild and Beauty

piątek, 16 sierpnia 2013

Odcinek [1] "Tak, jestem Nina Martin."/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [1]:
"Tak, jestem Nina Martin."

Dwa lata później…

Znany londyński sklep mody pękał w szwach. Nina przedzierała się przez tłum, oglądając wystawione towary, przeważnie zbyt drogie na jej kieszeń. Jednak kilka z nich podsunęło jej niezłe pomysły.

Niedawno wróciła do Anglii, do Londynu. Po kłótni z Rutterm rzadko bywała tutaj. Powrót do ojczyzny jak zwykle przywołał wspomnienia, obudził uśpione sumienie.  Tysięczny raz  zadała sobie pytanie, czy słusznie  postąpiła, nie jadąc wtedy  na lotnisko, aby powstrzymać chłopaka.

Powiedz, Babiciu, że jest tam szczęśliwy – błagała w myślach nieżyjącą babcię.

Za każdym razem, gdy nadchodziły ją wątpliwości, tłumaczyła sobie, że to była jego decyzja. Niewiele osób ma tyle szczęścia, co on. Ale czy poznałaby go po dwóch latach? Żal ścisnął jej serce, że nigdy do tego nie dojdzie. Źle znosiła brak kontaktu z Fabianem.

Na wspomnienie, tego przykrego incydentu, przeszedł ją zimny dreszcz. Wciąż brzmiały jej w uszach, jego krzyk, głos.  Nadal pamiętała zimne, pogardliwe i ostatnie spojrzenie.  Spróbowała skupić uwagę na planowanych zakupach, ale odstraszyły ją ceny. Nagle usłyszała jedno zdanie, które sprawiło, że zamarła w bezruchu.

- Nino, uśmiechnij się. – rzekła idącą z tyłu, za przyjaciółką Amber Millington
.
Nina zwróciła głowę w stronę tłumu, obserwującego kolejkę elektryczną na jednej z ekspozycji we wnętrz sklepu. Dokładnie na wprost, tyłem do niej, stał wysoki brunet w towarzystwie kobiety.

Kobieta z uśmiechem zwróciła ku niemu twarz. Wtedy Nina zobaczyła jej profil.  Choć minęły te dwa lata, Nina natychmiast rozpoznała tę kobietę. Zaszokowana, zamarła w bezruchu. Obserwowana wyczuła jej natarczywe spojrzenie. Podniosła na nią wzrok. Kobieta poszła w jej ślady. Widocznie zaciekawiła ją zdumiona mina Niny, bo uniosła wysoko regularne brwi. Szepnęła coś do chłopaka, po czym ruszyła  w jej stronę. Jedno spojrzenie na kruchą postać o regularnych rysach rozproszyło ostatnie wątpliwości Niny.

- Przepraszam, że panie niepokoję – zagadnęła starsza pani – ale zauważyłam, że pani obserwuje mnie i mojego syna. Czy nie jest pani przypadkiem…

Zanim Nina zdołała wydobyć głos ze ściśniętego gardła, wysoki brunet w kaszmirowym płaszczu odszedł od kasy w kierunku półek z ciuchami. Przystanął, poszukał wzrokiem matki. Dostrzegłszy Ninę, wbił w nią znane spojrzenie.

Dziewczyna wstrzymała oddech. W mgnieniu oka podjęła decyzję.
- Tak, jestem Nina Martin. – oznajmiła bez wahania.




____________________________
Witam was ;>
Przepraszam was, jeśli tak długo nie pisałam, ale wiecie - kłopoty ze zdrowiem. :< Dziś odcinek, ale znów krótki. Kolejne na pewno będą dłuższe. Aaaa. Bardzo wam dziękuję za 11 komentarzy pod mym ostatnim postem. Jesteście kochani *.* Kolejna część pojawi się już niebawem. A teraz zapraszam do czytania i wyrażania swoich opinii.
Neeext - za przynajmniej 15 komci ^_^


Trzymajcie się ;)
Nathalia/Patrycja ;3

czwartek, 15 sierpnia 2013

Żadna wielka miłość nie umiera do końca-Odcinek [1]- ''Po raz pierwszy cieszę się, że na kogoś wpadłem.''+ Wyniki Ankiety+ 10 tysięcy wyświetleń!

Tak, więc moi kochani oficjalnie powróciłam^^ Strasznie wam dziękuję za okrągłe 10 tysięcy wyświetleń! *.* Mam dla was wyniki ankiety. Oto one:

Czy podobają wam się scenariusze?

Tak pewnie. 9(100%)
Nie są nijakie... 0(0%)

Bardzo się z tego powodu cieszę^^ Teraz zapraszam na pierwszy odcinek, bo pewnie nie mogliście się już doczekać?^^


''Po raz pierwszy cieszę się, że na kogoś wpadłem.''


Młoda Amerykanka znajdowała się w czarnej taksówce. Przez szybę w pojeździe obserwowała tutejszą okolicę. Londyn dzisiejszego ranka wyglądał naprawdę dobrze, na niebie nie było żadnej chmury. Mimo, że była obecna tu ciałem jej myśli wędrowały wszędzie. Nie wiedziała jak zostanie przyjęta w nowym otoczeniu. Czy sobie poradzi? Może to był błąd, iż tu przyjechała. Na takie stwierdzenia nie mogła sobie pozwolić. Niechętnie spojrzała na ekran swojego iPhon'a.
-11:24...-westchnęła odkładając telefon.
-Coś się stało?-spytał przyjaznym tonem kierowca. Miał po sześćdziesiątce, wysoki, odrobinę przy kości.
-Nic takiego...tylko...kiedy dojedziemy?-dziewczyna była już dość mocno znudzona. Jedyne co teraz pragnęła to znaleźć się w swoim nowym domu. Ale teraz znajdowała się tu. Mężczyzna nie odpowiedział na zadane mu pytanie. Jechał wciąż z uśmiechem na twarzy, kątem oka spostrzegł niezadowoloną minę niebieskookiej. W niczym mu to nie przeszkadzało.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Jesteśmy-rzekł mężczyzna zatrzymując. Nina niepewnym krokiem wyszła i skierowała się w stronę mieszkania. Jeszcze w oddali usłyszała ''Do widzenia'' i odjeżdżający pojazd. Wszystkie domy były poustawiane obok siebie. Po jednej i po drugiej stronie tak samo. Martin ścisnęła mocniej czarną rączkę od walizki stojąc przed drzwiami. Nie wchodziła, ale dlaczego? Czyżby się bała? Na pewno. W końcu zaczerpnęła dużą dawkę powietrza do swoich płuc i chwyciła za klamkę. Lekko uchyliła drzwi wchodząc oraz stawiając walizkę w koncie. Rozejrzała się w około. Musiała się przyzwyczaić do nowego miejsca. Weszła do pomieszczenia, które mieściło się po lewej stronie. Ściany były pomalowane na biało, a pokój był pusty, jedynie na wprost dziewczyny znajdowało się duże okno przez które wpadały promienie słoneczne. Meble przyjdą o 3, więc mam trochę czasu dla siebie. Rzekła wewnątrz siebie podchodząc do bagażu.
Otworzyła go i wyjęła parę papierów. Wzięła je do ręki i wyszła. Kierowała się chodnikiem wzdłuż ulicy Woodland Road na której mieszkała. Niedaleko domu mieściła się redakcja znanego pisma ''Star'' w którym miała pracować. Oczywiście nie liczyła na zbyt wiele, ale chciała mieć chociaż procent nadziei. Po pół godziny wolnego marszu była już na miejscu. Jechała windą na 4 piętro. Była zdenerwowana jak jeszcze nigdy przedtem. Nie mogła zebrać myśli, a jej ręce zaczęły pocić się ze stresu. Nadszedł ten moment. Winda się zatrzymała. Nina Martin szła przez korytarz czując na sobie wzrok nieznajomych osób. Próbowała jednak nie zwracać na to uwagi. Na końcu sali dostrzegła starszą kobietę o krótkich włosach i odrobinę ekscentrycznym ubiorze. Żywiołowo rozmawiała z chłopakiem stojącym obok niej. W pewnej chwili zaczęli kierować się do pokoju, który był za nimi. Dziewczyna przyśpieszyła kroku, a całą swoją uwagę skupiła na nich. Nawet nie zauważyła jak zderzyła się z mężczyzną i wszystko co mieli przy sobie runęło na ziemię. Oboje zabrali się za zbieranie rzeczy należących do siebie.
-Strasznie cię przepraszam.-powiedziała skupiając wzrok na podłodze. Nie chciała narobić sobie kłopotów już pierwszego dnia w nowym miejscu.
-Nic nie szkodzi.-odrzekł delikatnie uśmiechając się i przenosząc spojrzenie na niebieskooką. Tam zostało na dłuższy czas. Niczego nieświadoma Amerykanka ukradkiem zerknęła na mężczyznę właśnie wtedy zorientowała się, że jest w jego centrum uwagi.
-Dlaczego tak patrzysz?-zapytała sprawdzając czy nie chodziło mu przypadkiem o coś będącego za nią. Nic nie widziała.
-Po raz pierwszy cieszę się, że na kogoś wpadłem.-odpowiedział  powodując uśmiech na twarzy ciemnej blondynki. Nawilżył wargi i zrobił to samo. Szybko pozbierał dokumenty i pomógł wstać dziewczynie. Żadnemu z nich nie znikał uśmiech z twarzy.
-Miło cię było poznać.-wycedziła wreszcie omijając go.
-Do zobaczenia.-rzucił na koniec. ''Do zobaczenia''? Będzie kolejne spotkanie? Dziewczyna bardzo by tego chciała. Jednak niezbyt było to możliwe.





Podobało wam się moi drodzy?^^ Mam nadzieję. Do zobaczenia w tym tygodniu.

Następy za 10 komentarzy! Nie liczę spamu!


Wild and Beauty